Technologia

1000 polubień eCzytelnika na Facebooku!

1000 polubień eCzytelnika na Facebooku!

No i udało się – fanpage eCzytelnika zdobył swój pierwszy okrągły tysiąc polubień na Facebooku!

Chciałbym Wam z tego miejsca serdecznie podziękować za to, że dzięki Wam i temu, że z dnia na dzień jest Was coraz więcej, widzę sens i motywację w prowadzeniu Serwisu eCzytelnik.com. Dziękuję Wam za wszelkie sugestie, opinie i dyskusje, dzięki którym treść serwisu uzupełnia się o treści, które interesują zarówno Was, jak i przyciągają kolejne osoby, których interesują podobne zagadnienia. To właśnie dzięki Waszemu zaangażowaniu, świadomość o nowoczesnej formie czytelnictwa, jak i jej popularność jest coraz większa!

Z tej okazji, dzięki uprzejmości księgarni Woblink.com, mam dla Was dwadzieścia kodów rabatowych na ofertę wydawnictwa Znak i Otwarte. Obowiązuje zasada – kto pierwszy, ten lepszy!

Termin ważności kodów to 31.08, jednak jestem pewien, że zdążycie z nich do tego czasu skorzystać 🙂

Warunki zastosowania kodów:

  • 10 kodów rabatowych (lewa kolumna) przy zakupie wyłącznie tytułów z oferty Wydawnictwa Znak, powoduje obniżenie wartości koszyka o 30%.
  • 10 kodów rabatowych (prawa kolumna) przy zakupie wyłącznie tytułów z oferty Wydawnictwa Otwarte, powoduje obniżenie wartości koszyka o 30%.
  • Kody nie łączą się z bieżącymi promocjami.

 

Wydawnictwo Znak Wydawnictwo Otwarte
hrsejbdu xhjoenez
ymysxpbx zomrssvp
rfinucfy twbcmumr
nsnvkgeu tabzipwa
chfgciez ssaamnyx
oobhocvy mywlqnkv
ofzourob anuhxhbf
lcjtsgjd klisgbhq
djmxmema xgemydcd
vdutgzen sncfyhes
Link do oferty Wydawnictwa Znak Link do oferty Wydawnictwa Otwarte

 

Zawarte w artykule odnośniki to linki afiliacyjne. Dokonując zakupów z bezpośredniego przekierowania z tego artykułu, dodatkowo wspieracie rozwój Serwisu eCzytelnik.com.

Udanych zakupów!

Na koniec chciałbym zwrócić się jeszcze do Was z prośbą o poinformowanie w komentarzu, z którego kodu skorzystaliście!

Posted by Krzysztof Zemczak in Informacje, 0 comments
Aktualizacja firmware 5.9.7 dla Kindle

Aktualizacja firmware 5.9.7 dla Kindle

W poniedziałek, wszystkie dotykowe czytniki Kindle, począwszy od generacji szóstej, otrzymały nową wersję oprogramowania o numerze 5.9.7.

Według informacji przekazanych przez Amazon, powinna poprawić sposób funkcjonowania czytników. Główne zmiany dotyczą:

  • Poprawek wydajnościowych
  • Poprawek obsługi w zakresie wypożyczonych z Amazonu książek

Aktualizacja niewiele wnosi dla polskich użytkowników czytników Kindle. Pierwszy punkt jest opisany dość lakonicznie, natomiast drugi nas nie do końca dotyczy. Poprawka bowiem poprawia kwestię wypożyczonych książek z Amazonu, gdzie aktualizacja pozwala użytkownikom na ich zwrot jeszcze zanim okres wypożyczenia dobiegnie końca (przytrzymujemy palec na wybranym tytule i wybieramy opcję zwrotu).

Jak zaktualizować czytnik?

W pełni naładowany czytnik podłączamy do komputera za pośrednictwem kabelka USB. Pobrany plik z nowym firmware wrzucamy do głównego katalogu czytnika, po czym odłączamy go od komputera. Następnie z poziomu czytnika wchodzimy do ustawień, skąd wybieramy opcję “Update Your Kindle”. Voila!

Aktualizację dla poszczególnych modeli czytników Kindle możecie znaleźć pod poniższymi odnośnikami. Należy skorzystać z linku opisanego jako “Software-Update 5.9.7 herunterladen”:

Posted by Krzysztof Zemczak in Oprogramowanie, 0 comments
E Ink może czuć się zagrożony? Jakie korzyści niesie ze sobą technologia CLEARink?

E Ink może czuć się zagrożony? Jakie korzyści niesie ze sobą technologia CLEARink?

Kolorowe ekrany w czytnikach. Temat, który w ebookowym światku jest zagadnieniem dość kontrowersyjnym. Na przełomie kilku ostatnich lat mogliśmy natknąć się na takie nazwy jak Mirasol, Triton, (niedawno zamknięta) Liquavista, czy (wiecznie osuwający się w czasie) ACeP. Wszystkie te nazwy nawiązują do technologii usilnie, lecz z marnym skutkiem próbujących wprowadzić na rynek czytniki wyświetlające kolorowe treści.

“Weterani” elektronicznego czytelnictwa pamiętają modele pięciocalowe, z kiepskimi pojemnościowymi ekranami dotykowymi, modele cierpiące na brak doświetlenia ekranu, czy – o zgrozo – w ogóle nie korzystających z technologii E Ink, budżetowych urządzeń czytnikopodobnych. Wszystkie te udogodnienia z czasem zyskiwały na efektach. Działanie dotykowych ekranów możemy niemal porównywać do ekranów naszych smartfonów, doświetlenie ekranu zostało rozszerzone o technologię SMARTlight, a na rynek trafiły też modele wodoodporne. Gabaryty również się zmieniły – klasyczne 6″ w zupełności eCzytelnikom wystarczy, ale pojawiły się też 8″, 10″ i większe modele, które poza czytaniem, służą nam również do pisania. Jest jedna kwestia, która sprawia, że inżynierowie wyrywają z głowy swoje siwe włosy. Właśnie tak – chodzi o technologię elektronicznego papieru, która zapewniłaby wyświetlanie wysokiej jakości kolorowej treści.

Technologia E Ink również uległa zmianie. Rozdzielczość, jakoś wyświetlanej treści jest znacznie lepsza od swojego pierwotnego Vizplex. Przechodząc przez E Ink Pearl, w chwili obecnej bazujemy na doskonałej technologii E Ink Carta. Wiodący producent wyświetlaczy papieru elektronicznego podjął się dwóch prób wprowadzenia na rynek kolorowych technologii Triton i Mirasol – z marnym skutkiem. W chwili obecnej trwają prace nad wspomnianą w nagłówku technologią ACeP.

Jednak w zeszłym roku co nieco usłyszeliśmy o technologii CLEARink. Prawdopobonym i groźnym konkurentem dla E Ink na polu technologii elektronicznego papieru. Na targach SID Display Week w Los Angeles, CLEARink zaprezentowało zaskakującą alternatywę dla czytników korzystających z technologii E Ink.

Sama struktura wyświetlacza sprawia, że możemy mówić o znaczącej oszczędności produkcji. Ekran ma składać się zaledwie z trzech warstw, w przeciwieństwie do wykorzystujących znacznie więcej warstw ekranów E Ink i – niespodzianka – LCD (!), które składają się z trzech kolorowych warstw, uzupełnionych o warstwę polaryzującą. Miejmy na uwadze, że ekrany LCD już teraz uznawane są za najtańsze w produkcji. Zatem czy ekrany LCD też mogą poczuć się zagrożone?

Możemy tak myśleć, bo na Targach padło stwierdzenie, że poza wyświetlaczami statycznymi (w tym ekrany czytników), CLEARink planuje również zaatakować rynek wideo, umożliwiając wyświetlanie dynamicznej treści z prędkością trzydziestu klatek na sekundę.

CLEARink - porównanie technologii ekranów

Porównanie technologii ekranów

Zarówno E Ink, jak i CLEARink korzystają z technologii elektroforezy. Jednak CLEARink zmieniło nieco strukturę elektronicznego atramentu, dzięki czemu – jeśli wierząc słowom właściciela CLEARink“biel jest bielsza”, niż w przypadku ekranów E Ink, a treść ostrzejsza. E Ink korzysta z dwóch kapsułek z białym i czarnym pigmentem. CLEARink z kolei korzysta tylko z jednej, czarnej kapsułki, a zjawisko całkowitego wewnętrznego odbicia zajmuje się odcieniem bieli.

Dzięki temu możemy mówić o ostrzejszej treści i wyższym kontrastem, wykorzystując przy tym mniej mocy. Zgodnie z zapewnieniami, CLEARink może obsłużyć 4096 kolorów. Wcześniej wspomniałem o wysokiej częstotliwości odświeżania w przypadku wyświetlania filmów. Właśnie to również przemawia za CLEARink, które przez wzgląd na taką umiejętność, wypiera również powolne tempo odświeżania w rozwijanej przez E Ink technologii ACeP.

Technologia przedstawia dość rewolucyjne podejście do sprawy. Jednak jaki będzie efekt? Pozostaje nam tylko czekać.

Źródło: CLEARink

CLEARink - infografika

 

Posted by Krzysztof Zemczak in Technologia, 0 comments
Canute, czyli “Kindle dla niewidomych” – poznajcie pierwszy czytnik Braille’a

Canute, czyli “Kindle dla niewidomych” – poznajcie pierwszy czytnik Braille’a

Porównanie Canute z czytnikiem Kindle | Autor zdjęcia: Vedat Demirdoeven

Książki elektroniczne niewątpliwie zwiększają wygodę naszego czytania. Oferują dostosowanie wielkości tekstu do indywidualnych potrzeb, łatwiejszą nawigację po książce, zamianę tekstu na mowę, jak i wiele innych zalet. Dzięki temu nie możemy zapominać o jednej, dość istotnej kwestii wynikającej z cyfryzacji książek – łatwość dostępu do lektur dla osób z niepełnosprawnościami.

Osoby niedowidzące mogą skorzystać z wcześniej wspomnianych dobrodziejstw, jak czytanie tekstu przez lektora (na przykład w PocketBook Touch HD 2), powiększyć czytany tekst, skorzystać z doświetlenia ekranu, a nawet kontrolować jego temperaturę. Wszystkie te usprawnienia powstają po to, aby nie tyle zwiększyć wygodę czytania, ale też aby każda osoba, bez znaczenia na zaistniałe utrudnienia, mogła czerpać przyjemność z czytania książek w najlepszy możliwy sposób.

Bristol Braille Technology doskonale o tym wie i poszło krok dalej. Poznajcie Canute – pierwszy na świecie czytnik Braille’a. BBT samo określiło swój wynalazek jako “Kindle dla niewidomych” i zapowiadają, że “będzie dostępny w cenie porównywalnej do iPhone’a”. Wyświetlacz Canute składa się z 360 komórek (w dziewięciu liniach po czterdzieści komórek), tworząc pierwszy cyfrowy monitor, który potrafi wyświetlać tekst książek (w formie ebooków), dane tabelaryczne, funkcje matematyczne, jak i muzykę alfabetem Braille’a.

Demonstracja wyświetlacza punktów Braille’a | Autor zdjęcia: Vedat Demirdoeven

Canute rozwijany jest od 2012 roku. Zespół BBT zapowiedział, że jeszcze w tym miesiącu rozpoczną jego ostateczny tekst przed rozpoczęciem masowej produkcji i wprowadzenia go do sprzedaży. Jak czytamy na oficjalnej stronie producenta:

“Chcielibyśmy podać konkretną datę premiery, ale jest dla nas ważne, abyśmy byli transparentni dla naszych użytkowników: chcemy uzyskać informacje zwrotne od pilotażowego programu, zanim podamy ostateczną datę, a nie chcemy się spieszyć na rynku tylko po to, aby dostarczyć niespełniającą standardów maszynę.”

Pozostaje tylko życzyć powodzenia, bo projekt wygląda niesamowicie. Canute jest niewątpliwie sporym krokiem do przodu jeśli chodzi o rozszerzanie grupy docelowej elektronicznego czytelnictwa, jak i znaczenia obecności książek elektronicznych w naszym życiu. Zobaczcie sami sposób działania Canute na oficjalnym filmie przesłanym przez BBT:

Posted by Krzysztof Zemczak in Technologia, 2 comments
Projekt Gutenberg blokuje dostęp niemieckim Internautom

Projekt Gutenberg blokuje dostęp niemieckim Internautom

Zrzut ekranu niemieckiego Internauty, znalezione w sieci

W projekcie Gutenberg doliczymy się ponad 56 tysięcy darmowych ebooków w różnych formatach. Ebooki te są pozycjami dostępnymi w domenie publicznej, z powodu wygasłych praw autorskich. Do języków projektu zaliczamy języki angielski, portugalski, francuski i niemiecki. Ostatniemu z nich jednak nieco się ostatnio oberwało. Mianowicie projekt Gutenberg wyłączył możliwość pobierania darmowych ebooków ze swoich zasobów niemieckim Intenrautom.

Dlaczego? Bo z tymi prawami autorskimi jednak nie jest tak jasno, jak mogłoby się wydawać. Wszystko przez trwającą sprawę sądową, według której osiemnaście niemieckich tytułów mają naruszać prawa autorskie, pomimo, że prawa te wygasły na terenie Stanów Zjednoczonych. Jednak właściciele projektu Gutenberg tłumaczą z zaskoczeniem, że w ciągu lat trwania projektu, jest to ich pierwszy pozew sądowy z takiego powodu.

Internauci z Niemiec, którzy próbują szperać w zasobach projektu Gutenberg, niestety odbiją się od komunikatu, że ich adresy IP są zablokowane z powodu niemieckiego nakazu sądowego. Dotyczy to wszystkich podstron projektu, poza jego stroną główną.

Powiadomienie o wniesieniu pozwu, projekt Gutenberg otrzymał już trzy lata temu. Jedno z największych niemieckich wydawnictw, S. Fischer Verlag wysłało żądanie, aby dostęp do osiemnastu ebooków autorstwa trzech niemieckich autorów (Thomas Mann, Heinrich Mann, Alfred Döblin) zostały zablokowane lub całkowicie usunięte z katalogu. Niemiecki sąd stanął po stronie wydawnictwa, przy okazji żądając statystyk pobierania kłótliwych tytułów w celu oszacowania strat.

Prawnicy projektu odwołali się jednak od wyroku, a dostęp do witryny dla niemieckich użytkowników został zablokowany, aż sprawa nie zostanie rozwiązana. Uważają oni, że sąd przekroczył swoją jurysdykcję i nie zgadzają się na cenzurę czegoś, co jest własnością publiczną w Stanach Zjednoczonych. Projekt Gutenberg nie mógł również dostarczyć statystyk pobierania, ponieważ żadne takie statystyki nie są rejestrowane w ramach projektu.

Efekt uobczony? Wspomniane przekroczenie jurysdykcji i rozdmuchanie tej sprawy może doprowadzić do przypadkowego znalezienia pozostałych ebooków dostępnych w Projekcie, których kwestie prawa autorskiego również mogą być sporne. Projekt Gutenberg jest małą organizacją utrzymującą się z darowizn. Trzeba mieć na uwadze, że ich sądowy rywal jest znacznie silniejszym przeciwnikiem. Zatem możemy podejrzewać, że tak mocne wydawnictwo jak S. Fischer Verlag będzie nadal dążyło do sukcesu prowadzonego postępowania, co może rozochocić również i innych Wydawców, w przypadku nakrycia innego takiego naruszenia.

Na oficjalnym koncie projektu Gutenberg na Twitterze, dziś rano pojawiła się informacja, że do czasu rozwiązania sprawy, niemieccy Internauci mogą posiłkować się zasobami projektu Gutenberg dostępnych na oficjalnym projektowym GitHubie:

Posted by Krzysztof Zemczak in Informacje, 0 comments
Jaka jest różnica między EPUB 2, a EPUB 3?

Jaka jest różnica między EPUB 2, a EPUB 3?

Format EPUB jest najpopularniejszym formatem książek elektronicznych, bowiem dostępność tego formatu jest prawie nieograniczona (poza czytnikami Kindle, które tego formatu nie czytają) i stanowi on swojego rodzaju bazę tworzącą książkę w postaci ebooka. Dziś przyjrzymy się temu formatowi od bardziej technicznej strony, odpowiadając sobie na pytanie: “Jaka jest różnica między EPUB 2, a EPUB 3?”

Krótka historia aktualizacji formatu EPUB

Tak jak we wspomnianym w nagłówku artykule wspomniałem, format EPUB został oficjalnie zatwierdzony w roku 2007 przez organizację IPDF – International Digital Publishing Forum. Początkowe stadium rozwoju doprowadziło do wydania wersji EPUB 2, która stała się oficjalnym następcą formatu Open eBook Publication Structure, który został zapoczątkowany już w roku 1999. Finalnie wersja 2.0 doczekała się poprawek w wydaniu EPUB 2.0.1, zatwierdzonych w roku 2010, które było już ostatecznym wydaniem gałęzi formatu EPUB 2.x.

Stanowiła ona bazę elektronicznych książek przez cztery lata, aż do października 2011 roku. Wówczas została zastąpiona znaczniej bardziej funkcjonalną wersją 3.0, której obecność uznała gałąź EPUB 2.x jako wersję przestarzałą, która nie będzie już dłużej utrzymywana.

W obecnej chwili, najświeższym formatem EPUB jest wersja EPUB 3.1, którą powitaliśmy w lipcu 2015 roku. Format jest z nami obecny już 11 lat i nadal stanowi podwaliny elektronicznych publikacji.

Jaka jest różnica między EPUB 2, a EPUB 3?

Poszczególne wersje punktowe wspomniane w historii wprowadzały pewne poprawki, które doprowadziły nas do aktualnej wersji EPUB 3.1. Jednak to właśnie pytanie z nagłówka jest najbardziej kluczowe, z racji tego, że to właśnie między gałęziami EPUB 2.x, a EPUB 3.x doszło do największych i najistotniejszych zmian:

  • Interaktywność
    Dodano możliwość implementacji za pomocą kodu JavaScript dowolnych obiektów, jak na przykład wyskakujące oknagalerie obrazów i inne.
  • Metadane
    Dodano nowe atrybuty właściwości dokumentu, które pozwalają na dodanie nowych atrybutów, definiujących obecne w pakiecie zasoby.
  • Moduły CSS3
    Zawarto znaczniki stylów CSS, umożliwiające tworzenie niestandardowych i w pełni konfigurowalnych trybów wyświetlania treści.
  • Nawigacja
    Umożliwiono zaawansowaną i czytelniejszą nawigację dokumentu, opierając się na zawartym w HTML5 znaczniku <nav>. Zastępuje on tym samym przestarzały już, a wcześniej obecny w EPUB 2 plik NCX.
  • Niedozwolone znaki
    Lista niedozwolonych znaków została rozszerzona.
  • Obsługa HTML5
    Z pełnym wspaciem XMLa, EPUB 3 umożliwia używanie bardziej szczegółowych znaczników semantycznych. Dodatkowy atrybut epub:type dokładnie określa charakter znaczników strukturalnych, zgodny z semantyką generowanej publikacji. Wcześniej, EPUB 2 wspierał tylko XHTML 1.1 i tak zwany DAISY XML (DTBook) – bazujący na XMLu format pliku.
  • Wsparcie A/V
    Dzięki HTML5, format EPUB 3 może odnosić się do zawartych w pakiecie zasobów audio i wideo. Zasoby te mogą być przetwarzane natywnie, dzięki znacznikom <audio> i <video>EPUB 2 wspierał wyłącznie obrazy rastrowe.
  • Wyzwalacze (triggers)
    Wyzwalacz jest elementem HTML5, umożliwiającym powiązanie zdarzeń aktywujących określone funkcjonalności. Można za jego pomocą przykładowo zdefiniować funkcję odtwarzania dla zdarzeń dźwiękowych.
  • Zmiana tekstu na mowę (Text-to-speech)
    Wprowadzono możliwość implementacji funkcji zmiany tekstu na mowę, stosując atrybuty SSML (Speech Synthesis Markup Language).

Zmiany te zmieniły sposób budowania i wykorzystania formatu EPUB, zmieniając go w bardziej interaktywną i w jak największym stopniu konfigurowalną maszynkę do cyfryzacji wszelakich książek. Jego rozwój otworzył dostęp do coraz to nowszych możliwości, które stale dążą do poprawy jakości i wygody czytania.

Od momentu oficjalnego wydania EPUB 3, format ten jest również używany w projektach, które mają na celu ułatwić w jak najlepszym stopniu możliwość czytania dla osób z niepełnosprawnościami.

Ciekawostka dla użytkowników Kindle

Nowe wydanie wbrew pozorom nie pozostawiło Was z niczym. Do wspomnianej w nagłówku informacji o pominięciu obsługi formatu EPUB w czytnikach Amazonu, warto dodać, że dzięki usprawnionej strukturze, EPUB 3 właściwie ułatwia konwersję… do formatu MOBI. I to nie w byle jaki sposób – poprawia ona bowiem ich ogólną czytelność, przede wszystkim dzięki udoskonalonej formie nawigacji.

Nie wierzycie? Sami zobaczcie, jak wiele odniesień do specyfikacji EPUB 3 znajduje się w Amazon Kindle Publishing Guidelines, który jest oficjalnym dokumentem Amazonu, określającym właściwy sposób tworzenia książek dostępnych dla urządzeń i aplikacji Kindle.

 

Źródła:
IPDF – International Digital Publishing Forum
Amazon Kindle Publishing Guidelines

EDRLab
EPUBSecrets

Posted by Krzysztof Zemczak in Formaty, 0 comments
LibreOffice 6.0 umożliwia bezpośredni eksport do formatu ePUB

LibreOffice 6.0 umożliwia bezpośredni eksport do formatu ePUB

LibreOffice 6.0 - ePUBNowy pakiet biurowy LibreOffice 6.0 jest już dostępny do pobrania. Z najważniejszych dla nas informacji, wersja ta została uzupełniona o funkcję, która pozwala użytkownikowi eksportować dokumenty bezpośrednio do pliku ePUB.

W poprzednich wersjach pakietu, jedyną możliwością utworzenia pliku ePUB z dokumentu utworzonego w LibreOffice, było zapisanie standardowego pliku o rozszerzeniu .doc i eksportowanie go do pliku ePUB dopiero za pomocą osobnych konwerterów. Łatwiejszą zatem możliwością było już skorzystanie z Google Docs, które nie dość, że umożliwia utworzenie dokumentu od podstaw, to jeszcze zapewnia jego bezpośredni eksport do formatu ePUB. Wydanie LibreOffice 6.0 w tym momencie oferuje działanie na tej samej zasadzie. Za pośrednictwem LibreOffice Writer, korzystając z opcji Eksportuj, możemy teraz również wybrać plik ePUB. Co zabawne, pakiet ewidentnie chwali się nową funkcjonalnością, podpowiadając ten format domyślnie:

Korzystając z kolei z funkcji Eksportuj jako, możemy również wybrać wersję interesującego nas formatu oraz metodę podziału. Do wyboru mamy oczywiście wersje ePUB 2.0ePUB 3.0, a metody określają, czy kolejna sekcja (rozdział) generowanego pliku ma rozpoczynać się rozpoznając podział strony, czy też korzystać z nagłówków.

Autor rozwiązania uspokaja również, że podczas jego rozwoju korzystał z epubcheck, narzędzia do sprawdzania poprawności generowanych plików ePUB. Niemniej jednak wymieniając cechy generowanych plików, w większości dotyczą one dość podstawowych form dokumentów. Miejmy jednak na uwadze, że odnośnik kieruje nas do artykułu autora, który został napisany już w zeszłym roku. Opisywane funkcje z kolei, to cechy, których nieprawidłowości w działaniu nie musimy się obawiać. Możemy się również spodziewać, że co nieco na pewno ruszyło do przodu, do czasu wydania aktualnej wersji LibreOffice.

Przyznam, że nie miałem jeszcze okazji osobiście pobawić się nowym rozwiązaniem bazując na jakimś porządnym dokumencie, aby rzeczywiście przetestować sprawność działania nowej funkcji LibreOffice 6.0. Niemniej jednak planuję to zrobić i na pewno podzielę się wrażeniami.

Jeśli natomiast ktoś z Was już miał przyjemność przekonać się o poprawności jego działania, z chęcią przeczytam o tym w komentarzu 😉

Przypominam, że pakiet LibreOffice jest darmowym pakietem, bazującym na licencji wolnego oprogramowania. Oznacza to, że możemy z niego korzystać za darmo i to dożywotnio. Jak jednak często w przypadku tego typu oprogramowania bywa, po pobraniu paczki instalacyjnej, zostaniemy poproszeni o dokonanie dobrowolnej wpłaty na rzecz wsparcia dalszego rozwoju. Oferują nawet płatność w Bitcoinach 😉

LibreOffice - wsparcie

Pakiet dostępny jest do pobrania dla systemów:

Dla zainteresowanych innymi zmianami w nowym wydaniu, zachęcam do obejrzenia prezentacji pozostałych nowości dostępnych w pakiecie:

Posted by Krzysztof Zemczak in Oprogramowanie, 2 comments
Regulacja oświetlenia w PocketBook Touch HD 2 – jak działa funkcja SMARTlight?

Regulacja oświetlenia w PocketBook Touch HD 2 – jak działa funkcja SMARTlight?

Informacje na temat możliwości regulacji barwy oświetlenia miały pojawić się w ramach zbliżającego się artykułu, w którym chciałem opisać swoje pierwsze wrażenia z nowym modelem PocketBooka. Niemniej jednak funkcja SMARTlight spodobała mi się na tyle, że postanowiłem poświęcić jej osobny wpis, bo jest o czym opowiadać.

Podświetlenie ekranu w urządzeniach elektronicznych nie jest już żadną nowością. Jednak czy to samo możemy mówić o czytnikach? I tak i nie. Dlaczego? Ekrany niektórych modeli rzeczywiście umożliwiają nocne czytanie, ale nie możemy tu mówić o podświetleniu, a oświetleniu, bądź doświetleniu ekranu. W skrócie, różnica polega na tym, że ekran jest oświetlany, tudzież naświetlany od góry, a odbite od powierzchni ekranu światło dopiero trafia do naszych oczu.

Działanie jest analogiczne do sztucznego światła, które stosujemy podczas czytania książki papierowej lub na nieoświetlonych czytnikach. Oczy reagują dokładnie tak samo, jak gdyby lampka nocna spoglądała na czytnik zza naszego ramienia, natomiast ta lampka została umieszczona pod górną warstwą obudowy w postaci diodek LED. Przeciwnością są ekrany LCD, które kolokwialnie, ale dosadnie mówiąc – walą LEDami spod ekranu prosto w oczy użytkownika.

Oświetlenie ekranów czytników emanuje jednolitą, najczęściej “niebieskawą” barwą. Oczywiście należy pamiętać, że oczy narażone na zimną barwę oświetlenia – bez znaczenia, czy mówimy o doświetleniu, czy o podświetleniu ekranu; czy mówimy o czytnikowych ledach, czy o lampkach pokojowych – nadal w niewłaściwych warunkach mogą się męczyć. Dlatego kolejną rewolucją w zakresie nocnego czytania było wprowadzenie regulacji mocy oświetlenia, co pozwalało dostosować natężenie światła do otaczających użytkownika warunków, jego wygody i samopoczucia.

Czynniki wpływające na wygodę czytania znów poszły do przodu i możemy mówić o technologii SMARTlight. Funkcja SMARTlight pozwala nie tylko regulować natężenie oświetlenia, ale również jego barwę. Możemy przejść z barwy zimnej, poprzez neutralną, aż po barwę ciepłą. Diody oświetlające ekran można dostrzec pod częścią obudowy zawierającą przyciski. Widzimy sześć par diód, składających się z naprzemiennie zastosowanych pomarańczowych i niebieskich ledów, a po środku znajduje się dodatkowa, lecz samotna dioda barwy niebieskiej. W zależności od ustawionego poziomu temperatury barwy, zmniejsza się intensywność rzędu diód jednego koloru, zwiększając intensywność diód koloru drugiego.

Funkcja SMARTlight oferuje dwa tryby działania, czym możemy sterować z górnego menu, zaraz przy regulacji natężenia światła. Pierwszym z nich jest tryb automatyczny, który sam dostosowuje barwę. Jeśli na Waszych komputerach, telefonach bądź tabletach mieliście do czynienia z cudem zwanym f.lux, to wiecie w czym rzecz. Barwa dostosowuje się do godziny zegarowej. Od poranka, przez południe temperatura barwy jest chłodniejsza, a im bliżej wieczora, tym odcień jest cieplejszy. Zarówno w przypadku f.lux, jak i SMARTlight – przy ciągłym czytaniu różnicy zupełnie nie dostrzegamy, natomiast nasze oczy na pewno to odczuwają – oczywiście pozytywnie. Wszystko za sprawą tego, że automatyczna regulacja temperatury kolorów nie osiąga maksymalnych i minimalnych wartości, które są rzeczywiście bardzo intensywne.

Otrzymałem również informacje na temat nadchodzącej aktualizacji, która umożliwi zmianę godzin i dopasowania automatycznego trybu działania funkcji SMARTlight z poziomu Ustawień osobistych czytnika. Aktualizacja planowo ma ujrzeć światło dzienne w ciągu nadchodzących dwóch tygodni.

Ręczna regulacja barwy działa analogicznie do regulacji natężenia światła, dokonując zmiany poziomu nawet z tego samego miejsca. Oba suwaki bowiem, tak jak wspomniałem wcześniej, znajdują się obok siebie. Ręczna regulacja pozwala na osiągnięcie przez użytkownikach wartości brzegowych suwaka oraz uniemożliwia urządzeniu samodzielnej kontroli nad temperaturą barwy wyświetlacza, a ustawiona przez użytkownika wartość będzie nam towarzyszyć dopóki, dopóty będzie tego chciał.

Krótka prezentacja, jak działa funkcja SMARTlight:

 

Co myślę o tym rozwiązaniu? Uwielbiam je. Z całego serca je uwielbiam i dlatego chciałem poświęcić tej funkcji osobny artykuł. Wiem jednak, że na pierwszy rzut oka cieplejsza temperatura barw może użytkownika szczypać w oczy, bo jednak jesteśmy przyzwyczajeni do wszędobylskich ledów – czy to w telefonach, telewizji, na billboardach, czy, coraz częściej, w domowych lampach. Posługując się jednak ponownie przykładem f.lux‘a, którego nie byłem w stanie zdzierżyć, kiedy pracowałem do późna, tak teraz moje oczy pękają, gdy go wyłączam. Nawet w ciągu dnia, ot tak, z nostalgii żeby zobaczyć jak kiedyś pracowałem, dlaczego pracowało mi się źle, a dlaczego moje oczy są mi teraz tak bardzo wdzięczne. Bo bez mojej wiedzy, temperatura barw moich monitorów ulega zmianie, a manualnie tylko zmniejszyłem natężenie światła.

Warto również wspomnieć, że to nie jedyny atut wyświetlacza zastosowanego w PocketBook Touch HD 2. Tekst – tak jak u jego starszego brata – jest zauważalnie ostrzejszy przy naocznym porównaniu z inkBOOK Prime, któremu pomimo jednakowych gabarytów wyświetlacza, brakuje jednak tych 88ppi, aby osiągnąć ten sam efekt.

Pamiętajmy, że czytnik ebooków, dumnie nosząc tę nazwę, dźwiga brzemię urządzenia, które ma na celu zapewnienie jak największej wygody czytania. Dlatego wysoka rozdzielczość ekranu, regulacja natężenia światła oraz temperatury barw sprawia, że PocketBook Touch HD 2 odrobił swoją pracę domową na…? No właśnie. Funkcja SMARTlight funkcją SMARTlight, niemniej jednak to nie wszystko, co czytnik sobą reprezentuje. Jeśli chodzi o samą funkcję regulacji temperatury barw, śmiało mogę mówić o szóstce z plusem, a z finalną oceną wstrzymam się do zakończenia testów 😉

Posted by Krzysztof Zemczak in Technologia, 0 comments
Zakaz handlu w niedzielę obejmie również… sprzedaż ebooków?

Zakaz handlu w niedzielę obejmie również… sprzedaż ebooków?

W obecnym brzmieniu ustawy o zakazie handlu w niedzielę, ograniczenie dotyczy również aplikacji mobilnych. Wiąże się to z dość istotnym faktem, że od przyszłego roku, w co drugą niedzielę nie będziemy mogli za ich pośrednictwem kupować również treści cyfrowych – w tym ebooków. Kara za złamanie przepisu i umożliwienie dokonywania zakupów przez aplikację w wyznaczone dni, dochodzi do skromnych stu tysięcy złotych…designed by Ijeab - Freepik.com

Oj, niedopatrzenie…

Pierwotnie projekt ograniczał również handel internetowy. Przepisy nie tyczyły się jedynie produktów, które “nie powstały w efekcie działalności produkcyjnej”. Dopiero później posłowie doszli do wniosku, że może warto byłoby jednak wyłączyć zakaz dla sprzedaży internetowej, o ile takowa “ma charakter zautomatyzowany”. Zamysłem posłów było umożliwienie klientom składanie i opłacanie zamówień, na których realizację trzeba byłoby poczekać do poniedziałku. W czym więc problem?

Tu pojawia się mały szkopuł. Artykuł ustawy, który dotyczy wyłączenia sprzedaży internetowej mówi jednak o “sklepach internetowych i platformach internetowych”. Nie ma ani słowa o coraz popularniejszych aplikacjach mobilnych (47% użytkowników telefonów przyznaje się do dokonywania zakupów przez aplikacje mobilne, 21% to użytkownicy tabletów – zatem dość spora grupa konsumencka). Oczywiście mowa o aplikacjach, które oferują bezpośrednią sprzedaż, a nie poprzez łączność ze stronami internetowymi. Co to oznacza?

Dosłowna interpretacja aktualnych przepisów oznacza, że podlegałyby one zakazowi handlu w wyznaczone niedziele. W rozmowie z DGP, radca prawny Witold Chomiczewski zaznacza:

“Jeśli przepisy wejdą w życie w obecnym brzmieniu, to oczywiście można będzie próbować bronić wykładni celowościowej i dowodzić, że chodziło o szeroko rozumiany handel elektroniczny. Tyle że mamy do czynienia z wyłączeniem, a to, jako wyjątek od reguły, powinno być interpretowane wąsko”.

Problem nie powinien jednak dotyczyć aplikacji, które przekierowują użytkownika do wspomnianej wcześniej witryny internetowej sklepu. Nie powinien…

Co teraz?

Lukę w projekcie dostrzegła Izba Gospodarki Elektronicznej, która zasugerowała rozszerzoną i przede wszystkim inteligentniejszą wersję aktualnego przepisu. Wówczas zakaz sprzedaży nie obowiązywałby:

“w placówkach handlowych w odniesieniu do umów zawieranych w ramach zorganizowanego systemu zawierania umów na odległość, bez jednoczesnej fizycznej obecności stron, z wyłącznym wykorzystaniem jednego lub większej liczby środków porozumiewania się na odległość do chwili zawarcia umowy włącznie, a zwłaszcza w sklepach internetowych i na platformach internetowych, jeżeli proces zawierania umowy ma charakter zautomatyzowany”.

Skutecznie wyłączyłoby to poza ustawowe ograniczenie zakupy dokonywane przez strony i platformy internetowe, jak i aplikacje mobilne. Ba, co więcej – zakaz nie dotyczyłby wówczas i metod zakupów na odległość, które jeszcze nie istnieją, a pojawią się dopiero w przyszłości.

Da się? Da się. Miejmy nadzieję, że proponowana poprawka ujrzy światło dzienne.

Źródła:
Informacje: Dziennik Gazeta Prawna
Zdjęcie: Biznes fotografie – autor: Ijeab – Freepik.com

Posted by Krzysztof Zemczak in Informacje, 2 comments
Sony FES Watch U – druga odsłona smartwatcha od Sony, wykonanego w technologii E Ink

Sony FES Watch U – druga odsłona smartwatcha od Sony, wykonanego w technologii E Ink

Dwa lata temu, Sony zaprezentowało swój zegarek, który wykorzystywał technologię E Ink – Sony FES Watch. Mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni postanowili nieco go usprawnić, wypuszczając na rynek jego drugą odsłonę – FES Watch U.
Sony FES Watch U
Sony FES Watch U zawiera okrągły wyświetlacz E Ink oraz pasek, który również wykorzystuje tę technologię. Oznacza to, że spersonalizowana grafika może wyświetlać się na całości zegarka – zarówno na jego tarczy, jak i na jego pasku.

Wynalazek przede wszystkim spodoba się osobom niezdecydowanym na zakup konkretnego modelu zegarka, jako że grafiki wyświetlane na nim mogą być dostosowane i zmieniane przy pomocy dedykowanej aplikacji na telefon – FES Closet. Sony zapowiedziało również, że co miesiąc wydawane będą serie nowych grafik wykonanych przez profesjonalnych artystów. Oczywiście jest to zupełnie opcjonalne. Użytkownicy również mają możliwość zaprojektowania i załadowania swoich grafik.

Sony FES Watch U jest smartwatchem wodoodpornym, łączącym się z telefonami za pośrednictwem Bluetooth (4.1 LE). Obsługiwane urządzenia to te, które działają na systemie Android 5.0, iOS 9 lub nowszym. Urządzenie ma zapewniać około trzy tygodnie żywotności baterii, co jest całkiem niezłym wynikiem. Jak jest naprawdę, na rodzimym rynku nie przekonamy się o tym tak prędko – stety-niestety, nie wiadomo kiedy ten rarytas zawita w naszych sklepach.

Sony FES Watch U skutecznie zaburzył moje poczucie burżujstwa, gdzie noszony przeze mnie Fossil był już dla mnie synonimem prestiżu w czystej postaci. Oczywiście nie idę też w drugą skrajność i nie myślę tutaj o zegarkach pewnej, znanej nam wszystkim firmy, reklamowanej w pewnej, znanej nam wszystkim telewizji. Wiem również, że smartwatche wcale nie są tanimi zabawkami.

Niemniej jednak – uwaga – model “premium black” tytułowego, nadgarstkowego przyjaciela kosztuje 50 tysięcy jenów, co daje nam około 540$. Zwyczajny, stalowy model kosztuje jednak 46 tysięcy jenów, co – wcale nie pocieszając – daje nam jakieś 420$… Co myśleć o takiej cenie, zważywszy, że stwierdzenie “smartwatch” to i tak zbyt dużo powiedziane, kiedy mówimy po prostu o personalizowanym wyglądzie zegarka…?

Jasne, nie da się ukryć, że wynalazek sam w sobie stosuje dość innowacyjne rozwiązanie, jeśli chodzi o rynek zegarków i bardzo chętnie zaopatrzyłbym się w takie cudo. Jednak w tej cenie możemy znaleźć wiele ciekawszych pozycji.

Dlatego do czasu wejścia na nasz rynek, pozwolę sobie nadal cieszyć się swoim nie-personalizowanym zegarkiem.

A kiedy na polskim rynku się pojawi, a cena nie ulegnie zmianie, to… nadal będę to robił.

Posted by Krzysztof Zemczak in Technologia, 2 comments