Jak dbać o czytnik w zimie?

Domowe zacisze nie jest jedynym miejscem, w którym lubimy oddawać się swojej ulubionej lekturze. Wielu z nas praktykuje też czytanie w plenerze. Dostosowanie czcionki do własnych potrzeb, jak i małe gabaryty czytników sprawiają, że często zabieramy ze sobą te urządzenia na zewnątrz, czytając książki w trakcie spaceru, na ławce w parku, oczekując na tramwaj i w wielu innych sytuacjach, których można byłoby wymieniać bez końca. Poruszany w artykule temat wraca w czwartym kwartale każdego roku – jak dbać o czytnik w zimie?

Na pewno, chociaż częściowo, kojarzymy postaci i fabułę książek George R. R. Martina, jak i znakomity serial na ich podstawie – mowa o “Grze o tron”. Ilekroć rok zbliża się ku końcowi, wspominamy Nocną Straż i słynny cytat “Winter is coming”. W tym roku minusowe temperatury nieco nas oszczędziły, jednak jak każdego roku zima tradycyjnie przychodzi niespodziewanie. Mamy grudzień, zbliża się okres świąteczny, a sytuacja za oknem nie pozostawia nam nic innego, jak finalne uświadomienie sobie tego faktu:

 

Co teraz?

Do tej pory bez problemu czytaliśmy na zewnątrz i nie musieliśmy martwić się o nic innego, jak o to, by nie upuścić czytnika na bruk, czy też aby z należytą ostrożnością przechowywać swoje urządzenie w torbie, plecaku, czy też kieszeni kurtki, zapobiegając jego uszkodzeniu. Oczywiście nie możemy też zapominać, aby wciągająca lektura nie wciągnęła nas przy okazji pod koła samochodu. Zima, niestety, poza nieprzyjemnym chłodem i koniecznością porannego skrobania samochodu z warstwy bezlitosnego śniegu i lodu, wymusza na nas traktowanie urządzeń elektronicznych z większym namaszczeniem. Nie inaczej ma się to w przypadku czytników.

Na pewno jakaś część z nas zadaje sobie pytania:

  • Czy mogę korzystać z czytnika na mrozie?
  • W jaki sposób powinienem dbać o czytnik, kiedy na zewnątrz panuje zima?

Przejdę zatem do sedna i zacznę od tego, że żadne urządzenia elektroniczne, z których korzystają zwykli śmiertelnicy, nie są w pełni przystosowane do bezproblemowego funkcjonowania w warunkach srogiej zimy. Jest to jedna z nielicznych sytuacji, w której czytniki możemy postawić na równi z tabletami i smartfonami. W specyfikacjach niektórych czytników spotkałem się z informacją, jakoby temperatura robocza tychże urządzeń mieściła się w granicach 0°C-40°C, a temperaturę przechowywania zalicza się od -10°C  do 45°C.

Oczywiście teoria ma się nijak do praktyki, więc mimo wszystko nadal korzystamy ze swoich urządzeń (…ale w rękawiczkach), nie zważając na konsekwencje, które możemy ponieść, kiedy nie podejdziemy do sprawy należycie poważnie. Nie zapominajmy, że czytniki też potrzebują ciepła. Jeśli nie ubierzemy się zbyt ciepło, jest nam zimno. Egoistycznie korzystamy z wspomnianych wcześniej rękawiczek, a samo urządzenie jest nagie i bezbronne. Pamiętajmy o tym, że dodatkowa ochrona w postaci etui nie tylko chroni czytnik przez uszkodzeniem, ale też przed niskimi temperaturami.

Producenci czytników zaznaczają również, aby “nie wystawiać urządzeń na działanie zbyt wysokich ani niskich temperatur”. Stwierdzimy przy tym – “bajdurzenie, zawsze korzystam z czytnika w zimie i nic nigdy się nie działo”. Owszem, sam należę do tej grupy osób. Niemniej jednak warto wspomnieć o kilku aspektach, jak i radach, które warto stosować, aby w pewnym momencie nie być zaskoczonym, dlaczego ładując czytnik przez całą noc, on nadal się nie włącza. Może tym razem to nie wina baterii, a z portfela będziemy musieli wygrzebać ostatnie oszczędności, bo z naszego starego czytnika już nic nie będzie?

Nie twierdzę, że powinniśmy odpuścić korzystanie z czytników w okresie zimowym.  Po prostu róbmy to z głową.

Niech pierwszy rzuci kamieniem…

Powtarzam się, ale przyznajmy szczerze – każdy z nas czytał na mrozie. Czytniki są w stanie to przetrwać. Jednak pamiętajmy, że każde niepożądane czynności mają wpływ na sprawność urządzenia, których konsekwencji niekoniecznie zauważymy tego samego wieczoru. To tylko elektronika, prędzej czy później się wysłuży. Mówię tutaj oczywiście o regularnym czytaniu w niewłaściwych warunkach.

Podczas czytania przy minusowych temperaturach możemy napotkać kilka efektów ubocznych. Zaliczamy do nich:

  • wolniejsze działanie czytnika
  • ograniczona czułość ekranu dotykowego
  • samoistne “przeskakiwanie” stron
  • wyblaknięcie ekranu (co jest efektem krótkotrwałym i przy właściwych warunkach, jakość ekranu wróci do normy)

Wspomniałem wcześniej, że temperatura przechowywania zaczyna się od -10°C. Dłuższa lektura na mrozie może doprowadzić do trwałych uszkodzeń związanych z niekorzystnym wpływem mrozu na czytnik. Jeśli robimy to często, temperatury mogą osiągać jeszcze niższe wartości, co już znacząco może wpłynąć na elektronikę czytnika, jak i funkcjonowania samego ekranu – z racji wykorzystania technologii elektronicznego papieru. Technologia ta jest znacznie delikatniejsza, niż w przypadku wyświetlaczy LCD, o czym nie powinniśmy zapominać. Dodatkowo, jeśli czytnik będzie często narażony na temperatury poniżej -10°C, może dojść do jego uśpienia. Trwałego uśpienia…

I tu drobna uwaga – jeśli po zimowym spacerze czytnik się nie uruchomi lub nie reaguje, nie panikujmy. Spróbujmy po prostu zrestartować urządzenie.

Ale nie od razu. Pamiętajmy też o dość ważnej sprawie, o której każdy technologiczny portal wspomni w podobnym temacie i dotyczy to każdego urządzenia elektronicznego. Kiedy wrócimy z zimna do domu, nie korzystajmy od razu z czytnika. Często po powrocie do domu możemy dostrzec, że ekran telefonu czy tabletu jest zaparowany. Tak samo jest z czytnikiem – dajmy mu chwilę, zanim go uruchomimy. Skroplona para wodna znajdująca się w urządzeniu może je bowiem uszkodzić.

Czytnik w zimie

Podsumowując – jak dbać o czytnik na mrozie?

Poniżej zamieszczam skrót poruszanych wyżej kwestii, o których zimą warto pamiętać:

  1. Starajmy się ograniczać czytanie na soczystym mrozie. Powyższych efektów ubocznych może nie wykluczymy, ale na pewno nie doprowadzimy do trwałego uszkodzenia ekranu i samej elektroniki czytnika.
  2. Czytnik też potrzebuje ciepła. Nie czytajmy na “gołym” urządzeniu. Ubierzmy go w etui, które nie tylko nieco zniweluje bezpośrednie działanie mrozu, ale również nie doprowadzi do jego uszkodzenia podczas transportu w torbie lub plecaku.
  3. Warto na zimę przemyśleć zakup neoprenowego futerału (niekoniecznie dedykowanego dla czytników, z racji tego, że nie ma ich za wiele), który może nie uchroni samego ekranu podczas transportu, ale na pewno lepiej spełni rolę “ocieplacza”.
  4. Kiedy planujemy wyłącznie transportować czytnik, możemy go umieścić w wewnętrznej kieszeni kurtki lub płaszcza, który zapewni mu kilka dodatkowych stopni, płynących z ciepłoty naszego ciała.
  5. Znaczące ochłodzenie czytnika (poniżej -10°C) może poskutkować jego całkowitym wyziębieniem, którego efektem może być pożegnanie się z czytnikiem.
  6. Częste narażanie na minusowe temperatury może doprowadzić do uszkodzenia elektroniki i wyświetlacza czytnika.
  7. Kiedy czytnik zmarznie, po powrocie do domu, odłóżmy go na przynajmniej trzydzieści minut, zanim postanowimy go uruchomić.
  8. Czytajmy czekając w kolejce, czekając na tramwaj, odpoczywając, podziwiając zimową aurę, ale starajmy się ograniczać dłuższą lekturę w ruchu, na przykład podczas zimowego spaceru.
  9. Kiedy czytnik transportujemy, nie usypiajmy, a wyłączmy go. Jeśli temperatury są naprawdę niskie, niech lepiej nie wie co go czeka.

A jak jest z Wami? Czy dodalibyście jeszcze coś od siebie?

Na koniec jeszcze krótka ankieta.

Czy zdarza Ci się korzystać z czytnika na mrozie?

View Results

Loading ... Loading ...

Leave a Comment