Jak znaleźć czas na czytanie?

Nowy Rok, nowe możliwości, jak i nowe postanowienia. Być może każdy z nas zrobił już indywidualne podsumowanie roku 2018 i zastanawia się, co mógłby poprawić w swoim postępowaniu i co nowego chciałby wprowadzić w swoje życie? Nie potrafię prawić motywacyjnych morałów, ale w jednej kwestii mogę Was wesprzeć – jak znaleźć czas na czytanie?

Jak czytaliśmy?

Ten tekst równie dobrze sprawdzi się w każdym momencie w ciągu roku, niemniej jednak warto skorzystać z okazji, że możemy wykorzystać rozpoczęcie kolejnego roku na zmiany – w tym zmiany swoich nawyków.

Na początek zadajmy sobie jedno pytanie – “Czy jesteśmy dumni z wyników czytelniczych w 2018 roku?”

Wyniki badań Biblioteki Narodowej na rok 2018 informują nas, że zaledwie 38% Polaków przeczytało co najmniej jedną książkę. Jeśli zaliczasz się do tych 38% – gratulacje! Takich ludzi potrzebujemy! 😉

Natomiast sam raport skłania do refleksji – dlaczego tak właśnie jest? Ceny książek w dobie dzisiejszych porównywarek cenowych i rabatach oferowanych przez księgarnie internetowe, nie są tego powodem. Możemy nawet ustawiać alerty cenowe, które poinformują nas o promocjach na wymarzone tytuły. Za książki nie musimy nawet płacić, w końcu wszyscy znamy biblioteki. Na dostęp do książek jak i ich ceny nie możemy zatem narzekać, ani traktować jako blokadę przed czytaniem. To tylko dwa spośród wielu powodów, na które nie mamy bezpośredniego wpływu. Ale to nie oznacza, że nie można ich rozwiązać – czego przykłady podałem parę zdań wcześniej.

Nie mam czasu na czytanie…

Tak naprawdę problem tkwi w nasMianowicie wydaje mi się, że najcięższym powodem jest często powtarzane stwierdzenie – “nie mam czasu na czytanie książek”.

Żyjemy szybko. Pracujemy, tracimy czas stojąc w korkach, obiad sam się nie zrobi, a kurz z półek nie rozpuści się w słońcu. Po całym dniu jesteśmy najnormalniej w świecie zmęczeni. Powiem też coś od siebie – jestem tatą niebawem już dwuletniej Córki, pracuję na etacie, studiuję i staram się jak najlepiej prowadzić ten serwis. I powiem też to, czego sam przez długi czas nie dostrzegałem, a – o dziwo – zacząłem dostrzegać, kiedy obowiązków tylko przybywało: Czas tak naprawdę mamy zawsze.

Jak go zatem znaleźć?

Czas mamy zawsze, jednak nie korzystamy jednak z niego, wychodząc między innymi z założenia, że “książka, którą właśnie czytamy, wymaga skupienia się na niej przez dłuższy czas”. Być może jest w tym ziarnko prawdy. Zauważmy jednak, ile to jedno założenie odbiera nam przeczytanych stron w odniesieniu do jednego dnia. Jeśli dziś nam się nie udało, jutro tym bardziej się za nią nie weźmiemy. Im częściej będziemy to odkładać, tym mniej będziemy czytać.

Z kolei im więcej czytać będziemy, tym bardziej wyrobimy w nas ten nawyk, który z kolei jak domino przyniesie ze sobą kolejne korzyści. I to powinno być motywacją do szukania każdej okazji na czytanie – zaczniemy czytać szybciej, będziemy poznawać nowe słowa, nauczymy skupiać się na książce w każdych warunkach, będziemy się dokształcać, poznawać nowe rzeczy, nauczymy się przyswajać więcej informacji z czytanych treści. Staniemy się mądrzejsi i lepsi.

Idę do pracy około piętnastu minut piechotą. Wyrobiłem w sobie nawyk wykorzystywania tego kwadransu na czytanie – dopasowanie wielkości tekstu sprawia, że mogę wygodnie czytać duży tekst podczas szybszego spaceru. Wyrobiłem w sobie również nawyk, aby nie wpadać pod samochody, kiedy skupiam się na tekście 😉 Czuję się jakbym oglądał serial, gdzie przekraczając próg biura firmy, w której pracuję, zamykam czytnik i muszę wyczekiwać kolejnego odcinka. Ale ten kwadrans to i tak dużo. Zamiast przewijać tablicę na Facebooku, jestem piętnaście minut, kilkanaście stron do przodu w książce, którą chcę przeczytać.

Nie wszyscy mają jednak tak łatwo. Dojeżdżamy do pracy między innymi komunikacją miejską, pociągiem lub samochodem. Oczywiście podczas podróży, czytnik sprawdza się znakomicie. Niemniej jednak w zatłoczonym tramwaju, czy będąc kierowcą, a nie pasażerem samochodu, nawet czytnik nie należy do najlepszych i najwygodniejszych pomysłów na czytanie książek. Ale mamy alternatywę. Alternatywę, którą nie wszyscy traktują jako książki, przez co również tracimy kolejne okazje na czytanie. Zamiast muzyki w słuchawkach i samochodowych głośnikach, możemy słuchać audiobooków. Słuchanie książki działa równie relaksująco, a przy okazji nasza błoga prokrastynacja zamienia się w czytanie.

Wspomniałem wcześniej o przewijaniu tablicy na Facebooku. Pamiętajmy też, że zmieniając również takie nawyki, zdobywamy czas na czytanie. Zwiększanie swojej produktywności nie odnosi się tylko do pracy, czy prowadzenia swojego biznesu. Niwelując czas spędzony na stronach z najróżniejszymi obrazkami, oglądając śmieszne filmy w Internecie lub bezcelowo przeglądając Facebooka, możemy spędzić ten czas na czymś konkretnym, w tym na kilku stronach naszej aktualnej lektury. Papkę, którą jesteśmy karmieni w telewizji, również możemy zastąpić pełnowartościowym daniem w postaci treści, którą też pochłoniemy z ekranu, jednak nie telewizora, a zdrowszego dla oczu czytnika.

Chodzi mi o zmianę nawyków związanych z aktywnościami, które nie do końca wnoszą coś w nasze życie. Owszem, rozrywka jest ważna. Ale przeliczmy sobie ile czasu tak naprawdę marnotrawimy na takie “poboczne przyjemności”Niektórzy stwierdzą “ale ja potrzebuję czasem się wyłączyć, nic nie robić”. W porządku, w końcu wszystko jest dla ludzi, szczególnie zmęczonych i przepracowanych, którzy chcą na chwilę “uciec od rzeczywistości”. Jednak czy nie wynika z tego, że traktujemy czytanie jako pewnego rodzaju konieczność? Jeśli czytanie wiąże się z obowiązkiem, a nie relaksem – zmień książkę.

To jest kolejny aspekt, przez który tracimy ochotę na czytanie. Książka Cię nie interesuje? Nikt nie każe Ci jej czytać. Nie mówię tutaj o szkolnych lekturach, czy wszelkiego rodzaju dokumentach wymaganych w pracy czy na uczelni. Ale książki, które czytamy, najczęściej czytamy z własnej, nieprzymuszonej woli. Bez znaczenia, czy książkę nam ktoś polecił, czytaliśmy o niej świetne opinie, albo sami się w to wpakowaliśmy. Jeśli to był zły wybór, bo książka Cię nie pociąga – nie męcz się. To ma być przyjemność. Zostaw tę książkę, może kiedyś do niej wrócisz. W końcu czytasz na czytniku, możesz trzymać ich kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt. Twoja torba czy plecak wciąż będą ważyć tyle samo, a Ty nie zostaniesz z niczym i zawsze znajdziesz alternatywę.

Zastanawiałem się czy nie odpuścić tego akapitu. Ale w sumie – dlaczego o tym nie wspomnieć? W końcu najbardziej przyziemnym przykładem doskonałego momentu na relaks z książką jest… wizyta w toalecie. Bierzesz telefon? Pewnie, przecież kolejne warzywa czekają na zebranie na Twojej wirtualnej farmie. A może weź czytnik? Przeczytaj kilka stron. Kiedyś miałem jeden model czytnika, który przebywał wyłącznie w łazience na użytek wszystkich domowników znajdujących się “w potrzebie”.

Wstawaj wcześniej, poczytaj przy śniadaniu. Zwróć uwagę, o ile więcej możemy zrobić, kiedy nastawimy budzik na wcześniejszą godzinę. Będzie trudno, ale w końcu stanie się to rutyną. W efekcie zyskujemy czas na poranną gimnastykę, sprzątanie, wyniesienie śmieci, różne – mniejsze i większe aktywności, które i tak nie uciekną i będą na nas w ciągu dnia czekały. Ale też mamy czas na zjedzenie porządnego śniadania, przy którym możemy po prostu poczytać.

A może jesteś rodzicem? Skorzystaj z czasu, że Potomek w końcu się od Ciebie odlepił i bawi się sam – to jest chwila dla Ciebie. Nawet na te parę minut, zanim zorientuje się, że klocki nie układają się za sprawą Twoich rąk. Sam często wykorzystuję takie sytuacje, jak i wykorzystuję to, że Córa lubi sama czytać. Choć w sumie wciąż bardziej “przeglądać” książki, dzięki czemu wspólnie oddajemy się podobnej aktywności. Spędzasz czas z dzieckiem, jesteś dla niego i w każdej chwili możesz mu oddać swoją uwagę. A każdy moment, w którym bawi się samo – nawet jeśli nie ma ich za wiele – to moment, w którym możesz oddać się lekturze i nie stracić swojej szansy na przeczytanie kolejnych kilku stron.

Jak znaleźć czas na czytanie?

Podejmij wyzwanie

Tak naprawdę mamy wiele okazji, aby każdego dnia uzbierać chociaż trzydzieści minut dziennie na czytanie. Być może z przerwami, a być może ciągiem i bez rozpraszania. To jest trzydzieści minut, które wcześniej nie były przez Ciebie spożytkowane na czytanie. W kontekście tygodnia, to daje nam 210 minut czytania więcej. To jest aż trzy i pół godziny czytania, których wcześniej mogło nie być.

Jeśli ten tekst zainspirował Cię do działania, zapraszam Cię do wydarzenia na Facebooku: “Czytam co najmniej pół godziny dziennie”.

Być może udział w publicznym wydarzeniu sprawi, że poczujesz większą motywację do wywiązania się z tego… obowiązku? Nie. “Obowiązek” to niewłaściwe słowo. Postanowienie.

Potraktuj to jako swoje (noworoczne) postanowienie, aby poprawić swoją czytelniczą sytuację. Być może jesteś molem książkowym, być może bez problemu pochłaniasz kilkadziesiąt książek rocznie. 52 książki w roku? Drobnostka. Ale czy czytasz codziennie? Czytając godzinę, dwie lub trzy, nie traktuj tego jako “zapas” na następne dni – kolejny dzień, licznik się zeruje. Dasz radę?

Zachęć też swoich znajomych i wspólnie poprawmy tę sytuację. Nie tylko swoją, ale i na skalę kraju, aby badania Biblioteki Narodowej nie wywoływały w nas smutku i żalu, a napawały nas dumą, że też mieliśmy swój udział w poprawie tego kiepskiego wyniku.

Przy okazji, zachęcam Cię do dołączenia do czytelniczej grupy eCzytelnicy – ebooki, audiobooki i czytniki ebooków.

Co tydzień, w każdy wtorek, będziemy dzielić się efektami swoich działań. Tak, aby zainspirować i pokazać innym jak znaleźć to, co tak naprawdę czeka na nas na każdym kroku – czas na czytanie.

Szczęśliwego Nowego Roku 2019 – powodzenia!

Czy wiesz, że…

…średni czas przeczytania tego artykułu to ok. 8 minut?
Mój artykuł nie jest książką, ale to prawie
jedna trzecia normy powyższego wyzwania.
To prostsze, niż się wydaje!

Podobne artykuły

Leave a Comment